Opinie na temat potencjalnego zwycięzcy tej serii są bardzo rozbieżne i jak przez większość ludzi siedzących w temacie, były bardzo oczywiste na korzyść Blackhawks przed tą rywalizacją, tak Red Wings ucierają nosa wszystkim wątpiącym w ich umiejętności wskakując na imponujący, wysoki level i od siebie dodam a zarazem śmiem twierdzić, że Quenneville (coach Hawks) jest poza inną galaktyką porównując go do trenera Wings - Babcocka, z resztą nie przypadkiem w ostatnich latach był całkowicie bezradny w postseason przeciwko Skrzydłom, najpierw pod wodzą Avalanche, Blues czy już Blackhawks w 2009 i w końcu teraz, gdzie w obu ostatnich meczach Skrzydła pokazali dokładnie, że potrafią lepiej operować w defensywie , potrafią wykorzystać każde niedociągnięcia na tafli Blackhawks czy wreszcie potrafią być zespołem skuteczniejszym i z większym wachlarzem ofensywnym - a Howard w bramce to tylko deser i kunszt serii, co w porównaniu z Crawfordem wznosi go na tym etapie przynajmniej o klasę wyżej. Nie trzeba tutaj również podkreślać , że tacy klasowi gracze jak Datsyuk, Zetterberg czy nawet Franzen kiedy tylko czują swoją formę, grają na największych obrotach, to każdy na przeciw musi się liczyć z najtrudniejszym wyzwaniem w tego typu "zawodach" ,a ci geniusze hokejowi są w stanie poprowadzić swój zespół do największych sukcesów i jeszcze teraz wspomagani młodym, wystrzelonym pokoleniem nie bez powodu są po prostu zespołem lepszym od mocno faworyzowanych Hawks. Dlatego też od początku tych playoffów szukam praktycznie za każdym razem dobrego betu na Wings i tak też postąpię tym razem, bo nie sądzę by coś się tutaj zmieniło w ich grze, jedynie Hawks mogą postawić cięższe warunki, ale tutaj wierzę po prostu w doświadczenie Skrzydeł, ogromną motywację, umiejętność gry pod presją i przede wszystkim ich wielką szansę, ponieważ w przypadku dzisiejszego zwycięstwa będą już o mały kroczek od finału konferencji.
Chicago Blackhawks @ Detroit Red Wings OT ▶ [2,20] PinnacleSports
Nie tak dawno pisałem ,że to typowa „Home seria” i jeden czy drugi zespół przy przewadze własnej tafli będzie dyktował pewne warunki w poszczególnych meczach. Tak się po części stało i tym samym mamy remis po 4 grach, jednak patrząc w głąb tego match’upu, to właśnie Sharks wydają się być zespołem bardziej urozmaiconym i wnoszącym więcej intensywności w grę i przeważający w special moments (powerplay), jednocześnie nie muszę mówić ,w jakich okolicznościach przegrali swój drugi mecz w LA i gdyby nie jakieś oświecenie nad zespołem Króli w końcówce tamtego meczu, to mogłoby być już tutaj dla nich pozamiatane. Na pewno Kings to ciężki zespół do ogrania na własnym terenie ,z resztą widać to z czystych statystyk z ostatnich miesięcy, ale mimo wszystko Sharks mają sposób na wypracowanie sporej przewagi w meczu, potrafią się również bronić i w końcu mają tak mocny arsenał ofensywny ,że bywały długie momenty, jak chociażby wczoraj że byli w stanie bardzo głęboko zepchnąć Kings do własnej „d-zone” , i momentami w zasadzie wszystko było zależne od tego czy krążek zamiast w słupek, trafi kilka centymetrów w bok , albo czy refleks Quicka nie zawiedzie po torpedach w wykonaniu Burnsa, Couture czy Thorntona. Tak więc po cichu myślę, że jeśli dziś wykorzystają swój tak zwany „,momentum” , który jest bardzo istotną kwestią w playoffach , ruszą na pełnym gazie od samego początku jak to poczyniali u siebie , to tylko kwestia czasu i sforsują całe tyły Kings – i właśnie teraz, po 4 meczach nie mam wątpliwości ku temu , że Sharks to już nie jest zespół, który strzela ślepakami i nie potrafi rozpracować krążka przy grze z przewagi, to zespół, który czuje w pełni swoje możliwości i nie straszna im nawet tak zorganizowana defensywa, jaką posiadają Kings. Sądzę więc, że konsekwentne zgarnianie zwycięstw z własnego terenu tym razem dobiegnie końca i Sharks zainkasują tutaj przewagę, być może promującą ich już wobec finału konferencji.
San Jose Sharks OT @ Los Angeles Kings ▶ [2,36] PinnacleSports