Chelsea Londyn – Hull City
Na Stamford Bridge zostanie rozegrane inaugurujące nowy sezon spotkanie, Chelsea Londyn zagra z Hull City i chyba nikt nie wyobraża sobie innego rezultatu jak zwycięstwo gospodarzy. Do drużyny z Londynu przed sezonem dołączyło trzech nowych zawodników: Daniel Sturridge, Ross Turnbull i Yuri Zhirkov, zwłaszcza z tym ostatnim kibice niebieskich wiążą duże nadzieje, jak do tej pory klubu nie opuścił żaden z ważniejszych piłkarz więc o osłabieniach nie ma mowy. Meczów przedsezonowych jak wiadomo nie można traktować zbyt poważnie, ale kilka ładnych wyników Chelsea zanotowała, zwycięstwa z Milanem 2:1, Interem 2:0 i w takim samym stosunku z Seattle Sounders oraz Club America mogą mimo wszystko robić wrażenie. W dwóch ostatnich spotkaniach Chelsea zremisowała 2:2, najpierw z Reading, a następnie z Manchesterem United w finale o Tarczę Wspólnoty, rzuty karne lepiej wykonywali Londyńczycy więc pierwszy mini sukces już osiągnęli. Hull City nie dokonało jakiegoś spektakularnego transferu, ale nowe twarze w drużynie się pojawiły: Steven Mouyokolo, Seyi Olofinjana i Jozy Altidore. Większych osłabień również odnotować nie można, w Hull City nie zobaczymy już takich piłkarzy jak Dean Windass, Ryan
France, Michael Bridges , John Welsh czy Sam Ricketts. Drużyna żywiołowego trenera Phila Browna ubiegły sezon rozpoczęła niespodziewanie bardzo dobrze, dopiero po kilkunastu spotkaniach piłkarze spuścili z tonu, nie wytrzymali tego rytmu, z którym zmagać się muszą wszystkie drużyny z Premiership i zaczęli spadać coraz to niżej w ligowej tabeli. Ostatecznie beniaminek szczęśliwie utrzymał się w Premiership, jak będzie tym razem? Moim zdaniem Hull City to jedni z głównych kandydatów do spadku w tym sezonie. Chelsea na pewno walczyć będzie o główny cel – mistrzostwo Anglii i daje im bardzo duże szanse na zrealizowanie go. Początek spotkania Chelsea Londyn – Hull City w sobotę o godzinie 13:45 czasu polskiego.
Moja propozycja: Chelsea (-1) 1,55
Blackburn Rovers – Manchester City
Ciekawie zapowiada się spotkanie na Ewood Park, Blackburn Rovers typowy średniak Premiership zagra z Manchesterem City, który przez wielu już od tygodni stawiany jest w równi z najlepszymi drużynami ligi angielskiej, jak dla mnie są to totalne bzdury, a wszyscy powinni się o tym przekonać już po kilku kolejkach nowego sezonu. Spektakularne transfery zupełnie nie robią na mnie większego wrażenia, ale o tym później. Najpierw kilka słów o Blackburn.. w drużynie z Ewood Park pojawił się nowy środkowy obrońca, były gracz Marsylii, Gael Givet, myślę, że wzmocnienie spore, solidny, doświadczony obrońca powinien sprawdzić się w nowej drużynie, Blackburn traciło w ubiegłym sezonie za dużo bramek aby móc wskoczyć choćby do tej pierwszej dziesiątki tabeli więc zakup jak najbardziej uzasadniony. Do drużyny dołączył również Elrio van Heerden, Lars Jacobson, Steven N'Zonzi oraz napastnik Franco Di Santo, który ma załatać dziurę po Santa Cruzie, który odszedł właśnie do City. W towarzyskich spotkaniach piłkarze Sama Allardyce’a zremisowali między innymi z Sheffield Wednesday 2:2, przegrali 2:0 z Dundee United. Manchester City, a więc drużyna, w której zmieniło się przed sezonem bardzo wiele. Jak podają źródła około 120 mln euro wydali na nowych zawodników, wystarczy przytoczyć takie nazwiska jak Carlos Tevez, Emmanuel Adebayor, Kolo Toure, Gareth Barry, Roque Santa Cruz… Z kolei klub opuścili Darius Vassell, Elano, Daniel Sturridge i nie tylko, nie chcę tutaj wymieniać wszystkich nazwisk. Czy ta rewolucja w składzie wyjdzie na dobre drużynie z Manchesteru? Jestem zdanie, ze nie, ale wszystko okaże się w trakcie nowego sezonu. Mark Hughes ma pełno opcji do wyboru jeśli chodzi o formację ofensywne klubu, zdecydowanie gorzej z defensywą. W spotkaniach przedsezonowych Manchester nie błyszczał, porażki z Orlando Pirates 2:0 oraz z Rangersami 2:1, remis z Barnsley 1:1 i zwycięstwo z Celticiem Glasgow 2:1. Na Ewood Park spodziewam się wyrównanego meczu, ciężko wyłonić tutaj zwycięzcę, początek starcia w sobotę o godzinie 16:00.
Moja propozycja: obie drużyny strzelą 1,74
Aston Villa – Wigan Athletic
Na Villa Park, Aston Villa gościć będzie drużynę Wigan.Athletic. Martin O'Neill w ubiegłym sezonie zapewniał, że jego drużyna do końca walczyć będzie o miejsce gwarantujące start w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Jak wiemy Villa straciła formę pod koniec sezonu, notorycznie traciła punkty i już kilka kolejek przed końcem mogła walczyć jedynie z Evertonem o miejsce 5, ostatecznie sezon zakończyła na 6 i uważam, że bardzo ciężko będzie im powtórzyć taki rezultat w nadchodzącym. Aston Villa pozyskała dwóch wartych uwagi zawodników, mianowicie Stewarta Downinga, byłego pomocnika Boro oraz Habiba Beye z Newcastle United. Niestety nie obyło się bez osłabień, Barry, Knight oraz Taylor nie zagrają już w drużynie z Birmingham. W spotkaniach przedsezonowych było różnie, zdarzyła się porażka z Oxford United i Malagą, zdecydowanie lepiej było w starciach z Fiorentiną i FC Porto. Wigan bez większych wzmocnień, do drużyny dołączyli tacy piłkarze jak: Jordi Gomez, Hendry Thomas, Jason Scotland oraz Scott Sinclair. Osłabienie jedno, ale za to dość znaczące, Antonio Valencia przeniósł się do Manchesteru United. Myślę, że Wigan nie będzie stać na górną połowę tabeli, ale utrzymanie w Premiership nie powinno im sprawić problemu. W ubiegłym sezonie na Villa Park padł bezbramkowy remis… Początek spotkania w sobotę o godzinie 16:00.
Moja propozycja: Aston Villa 1,65
Wolverhampton Wanderers - West Ham United
Na Molineux Stadium, Wolverhampton już w pierwszej kolejce będzie chciał udowodnić kibicom, ze są w stanie walczyć nie tylko o utrzymanie, rywalem „The Wolves” będzie West Ham United. Gospodarze tego spotkania na pewno wyjdą na murawę bardzo zmobilizowani i jestem spokojny o ich dobry wynik. Wolverhampton to drużyna, która moim zdaniem okaże się najlepszą z tych trzech, które awansowały do Premiership w tym sezonie. Świetna para napastników Sylvan Ebanks-Blake oraz pozyskany z Reading Kevin Doyle powinni udowodnić, że strzelać bramki potrafią. Do klubu przed sezonem dołączył również bramkarz Marcus Hahnemann, Nenad Milijas, Andrew Surman, Greg Halford oraz Ronald Zubar. Dość ciekawe wzmocnienia i brak osłabień mogą korzystnie wpłynąć na ekipę z Wolverhampton. Ta drużyna ma duże możliwości na coś więcej niż tylko walka o utrzymanie, ja osobiście wróże im dobrą przyszłość w Premiership. West Ham ubiegły sezon może zaliczyć do średnio udanych, 9 miejsce w tabeli nie jest złe, ale myślę, że Londyńczycy oczekiwali czegoś więcej. Wydaje mi się, że w tym sezonie będzie podobnie, drużyna nie dokonała większych wzmocnień, nowymi piłkarzami „Młotów” są: Luis Jimenez, Jack Lampe oraz Fabio Daprela. W drużynie nie zagra natomiast Lee Bowyer, Diego Tristan, wyrzucony Lucas Neill oraz kilku innych mniej znaczących zawodników. W tym meczu również spodziewam się wyrównanej gry, ale więcej szans na zwycięstwo daję beniaminkom. Początek spotkania w sobotę o godzinie 16:00
Moja propozycja: Wolverhampton lub remis 1,45
Bolton Wanderers – Sunderland
Na Reebok Stadium zagrają ze sobą typowe średniaki Premiership, drużyny, które nie powinny mieć kłopotów z utrzymaniem się, ale walka o wyższe cele również nie bardzo wchodzi w grę. Bolton w letniej przerwie sprowadził do siebie dwóch solidnych obrońców: Zata Knighta i Sama Rickettsa, w drużynie pojawił się także Sean Davis, doświadczony pomocnik mający za sobą występy w Portsmouth czy Fulham… Szyki obronne „Kłusaków” zasilił także Paul Robinson (żeby nie było wątpliwości, nie jest to ten słynny bramkarz Blackburn) Jak widać Bolton postawił na defensorów, linia obrony przynajmniej na papierze wygląda całkiem solidnie. Z przodu straszyć będzie Johan Elmander oraz Kevin Davies. W Sunderlandzie doszło do lekkiej rewolucji w składzie, kilku ciekawych zawodników ściągnął Steve Bruce, są to między innymi Fraizer Campbell, były napastnik Tottenhamu, Lorik Cana znany przede wszystkim z występów w Ligue1 defensywny pomocnik, którym interesował się Arsenal Londyn, wzmocnienie na pewno bardzo poważne. Nowym nabytkiem klubu, za którego wydali sporo pieniędzy jest również Darren Bent. Sunderland ma na prawdę mocną kadrę i myślę, że klub może powalczyć nawet o górną część tabeli w tym sezonie. Optymizmem napawają także dobre wyniki „Czarnych Kotów” w spotkaniach towarzyskich, zwycięstwo 2:0 z Atletico, 2:1 z Celticiem naprawdę mogą robić wrażenie. W ubiegłym sezonie na Reebok Stadium padł bezbramkowy remis, w tym spodziewam się lekkiej przewagi Sunderlandu. Początek spotkania w sobotę o godzinie 16:00
Moja propozycja: Sunderland lub remis 1,65
Portsmouth – Fulham Londyn
Kolejne spotkanie w pierwszej kolejce Premiership, tym razem na Fratton Park, Portsmouth zmierzy się z Fulham. Aż 9 pozycji dzieliło w ubiegłym sezonie oba kluby, Fulham głównie dzięki świetnym wynikom na własnym stadionie zajęli miejsce tuż za Aston Villą. W tym sezonie nie wróżę im tak dobrej pozycji. Kadra klubu z Londynu w zasadzie identyczna jak przed rokiem, klub opuścili Moritz Voltz i Collins John, z kolei piłkarzami, którzy wzmocnili Fulham są Stephen Kelly oraz Bjorn Helge Riise. Ciężko coś powiedzieć o formie Londyńczyków, przed sezonem drużyna owszem wygrywała wysoko ze swoimi rywalami, ale Perth Glory czy Melbourne Victory to zespoły dużo niższej półki. Fulham będzie walczyć również w IV rundzie eliminacji Ligi Europejskiej gdzie zmierzą się z Amkar Perm. Podobno bliski podpisania kontraktu z klubem jest Kalu Uche, były gracz Wisły Kraków, ale wolę poczekać na jakąś oficjalną informację. Teraz kilka słów o Portsmouth, słaba postawa zespołu w ubiegłym sezonie jest z pewnością jednym z powodów tak sporej liczby piłkarzy, którzy już pożegnali się w klubem, wystarczy przytoczyć takie nazwiska jak Djimi Traore, Glen Johnson, Sean Davis, Noe Pamarot, Lauren, Jerome Thomas, Peter Crouch, Arnold Mvuemba… jak widać kilku ważnych zawodników już nie zagra na Fratton Park. Do drużyny dołączyli z kolei: Aaron Mokoena, Steve Finnan, Antti Niemi i Frederic Piquionne. Czy drużynę będzie stać na lepszą pozycję niż w ubiegłym roku? Moim zdaniem może być z tym ciężko. W ubiegłym roku mecz obu drużyn na tym stadionie zakończył się remisem 1:1. Tym razem powinno być podobnie, nie spodziewam się tutaj gradu bramek. Początek spotkania w sobotę o godzinie 16:00.
Moja propozycja: Poniżej 2,5 goli 1,65
Stoke City – Burnley
Na Britannia Stadium zagrają ze sobą dwie drużyny, które są z pewnością faworytami do spadku, zwłaszcza Ci drudzy. Dla Stoke City poprzedni sezon w Premiership był bardzo udany, 11 miejsce to chyba spełnienie marzeń piłkarzy, trenerów, osób związanych z tym klubem. Obawiam się, że w tym już nie będzie tak kolorowo. Stoke z jednym poważniejszym wzmocnieniem, Dean Whitehead powinien już od pierwszej kolejki wskoczyć do podstawowej jedenastki „The Potters” Klub opuścił jedynie Seyi Olofinjana, a więc bez większych zmian w Stoke. W swoim ostatnim przygotowawczym spotkaniu piłkarze Tony’ego Pulisa zremisowali z Realem Valladolid 2:2, prowadząc już 2:0.. Burnley w okienku transferowym pozyskało kilku nowych zawodników, wymienić można takich piłkarzy jak: Steven Fletcher, David Edgar, Fernando Guerrero i Richard Eckersley. Obawiam się, że te wzmocnienia mogą nie pomóc drużynie w Premiership, Burnley jest dla mnie w tej chwili zdecydowanie najsłabszą drużyną z pośród całej dwudziestki. Mimo wszystko zawodnicy Owena Coyle’ego powinni poszukać punktów w starciu ze Stoke, bo potem może być troszkę za późno, od drugiej kolejki czeka im bowiem prawdziwy maraton, najpierw Manchester United, następnie Everton i Chelsea, aż w końcu Liverpool, w tych spotkaniach o punkty będzie niestety bardzo ciężko. Obie drużyny zagrały ze sobą po raz ostatni na początku 2008 roku w
Championship, tamten mecz zakończył się remisem 1:1. Wyrównanego spotkania spodziewam się także w sobotę, początek meczu o godzinie 16:00.
Moja propozycja: Poniżej 2,5 goli 1,70
Everton Liverpool – Arsenal Londyn
No i w końcu przechodzę do spotkania, które interesować mnie będzie najbardziej. Mój ukochany Arsenal wyjedzie bowiem do Liverpoolu aby na Goodison Park zmierzyć się z Evertonem. Zdecydowanie spotkanie zasługuje na miano „szlagieru kolejki” tuż obok starcia Tottenhamu z Liverpoolem. Tak Everton jak i Arsenal nie byli skłonni wydawać pieniędzy w letnim okienku transferowym, do jego zakończenia na szczęście jeszcze parę tygodni więc mam nadzieję na jakiś dobry zakup Arsene Wengera. Jak do te pory nowym Kanonierem stał się Thomas Vermaelen, który przeszedł z Ajaxu Amsterdam. Niestety po raz kolejny przed sezonem drużynę opuszczają czołowi zawodnicy, Emmanuel Adebayor i Kolo Toure przenieśli się do Manchesteru City. Jestem przekonany, że Arsenal poradzi sobie doskonale bez nich i powalczy o mistrzostwo Anglii, które po raz ostatni zdobyli w 2004 roku po fantastycznym sezonie w Premiership, w którym nie przegrali żadnego spotkania, a sama gra była czymś niepowtarzalnym, czymś czego nie powtórzy już żadna z drużyn w Anglii… W spotkaniach przygotowawczych Kanonierzy spisywali się całkiem dobrze, odnieśli zwycięstwa kolejno z SC Columbią 7:1, Szombathelyi Haladas 5:0, Hannoverem 1:0, Atletico Madryt 2:1 i z Glasgow Rangers 3:0. Przytrafił się także remis 2:2 z Barnet na samym początku przygotowań no i porażka z Valencią 2:0 w ostatnim towarzyskim spotkaniu. Arsenal to wielki klub i wszyscy kibice chcą oprócz pięknej gry, którą czarują w każdym sezonie Kanonierzy oglądać także zawodników z Londynu przyjmujących do rąk puchary, myślę, że ten sezon musi być w końcu przełomowym! Kilka słów o Evertonie, David Moyes nie dokonał jakiegoś wielkiego transferu, do drużyny dołączyli tacy piłkarze jak: Shkodran Mustafi, Anton Peterlin oraz ponownie wypożyczony Jo. Na Goodison Park nie ma już Larsa Jacobsena, Nuno Valente oraz Andy’ego van der Meyde. Mówi się, że do Evertonu może dołączyć niebawem także Senderos, obecny zawodnik Arsenalu. W ubiegłym roku w Liverpoolu Arsenal szczęśliwie doprowadził do remisu w starciu z Evertonem, tym razem powinno być już lepiej. Obstawiałbym pewne zwycięstwo Kanonierów, ale jako, że Everton potrafi napsuć sporo krwi najlepszym zespołom w Anglii i jest to pierwsza kolejka całkiem możliwy jest także remis. Początek spotkania w sobotę o 18:30.
Moja propozycja: Arsenal 0,-0.5 (remis = połowa stawki przegrana) 1,98
Manchester United – Birmingham City
Trzykrotny mistrz Anglii w pierwszej kolejce na Old Trafford zagra z Birmingham City. Faworyt w tym meczu jest tylko jeden i myślę, że „Czerwone Diabły” nie powinni mieć problemów z pokonaniem beniaminka. Manchester United w letnim okienku transferowym pozyskał takich zawodników jak: Antonio Valencia, Michael Owen, Gabriel Obertan oraz Mame Biram Diouf, niewątpliwie dużym osłabieniem dla drużyny Fergusona jest odejście Cristiano Ronaldo i Carlosa Teveza, jak Manchester poradzi sobie bez tych dwóch zawodników i czy będą w stanie po raz czwarty sięgnąć po mistrzostwo Anglii? Myślę, że nie, większe szanse daje Chelsea no i oczywiście Arsenalowi. Manchester rozegrał w okresie przygotowawczym kilka spotkań, nie doznał porażki , wygrał między innymi z Boca Juniors i Valencią. Birmingham City pozyskał kilku nowych zawodników takich jak: Christian Benitez, Joe Hart, Giovanny Espinoza czy Barry Ferguson, były piłkarz Glasgow Rangers. Birmingham nie powinno sprawić kłopotów Manchesterowi United, myślę, że klub Alexa McLeisha powinien zadowolić się utrzymaniem w lidze, co na pewno łatwym zadaniem nie będzie. Początek spotkania w niedzielę o godzinie 14:30.
Moja propozycja: Birmingham nie strzeli bramki 1,72
Tottenham Hotspur – Liverpool
Ostatnie spotkanie pierwszej kolejki Premiership zostanie rozegrane na White Hart Lane, Tottenham będzie podejmować Liverpool i chyba wszyscy liczą na dobry mecz. „Koguty” na pewno liczą na udany sezon, poprzedni zdecydowanie nie wyszedł i nie mógł zadowolić fanów, którzy liczą na europejskie puchary. Na rynku transferowym Tottenham nie szalał, ale myślę, że po prostu nie mają takiej potrzeby, kadra jest szeroka i w miarę silna aby walczyć o najwyższe cele. Do zespołu dołączył między innymi Peter Crouch i Sebastien Bassong. W spotkaniach towarzyskich Tottenham grał w kratkę, były wysokie zwycięstwa z zespołami z niższej półki, także z West Hamem, Hull City i Olympiakosem, zdarzyła się również porażka z Celticiem na Wembley. Liverpool do nowego sezonu przystąpi bez Alonso i Arbeloi, do drużyny dołączył jednak pomocnik Alberto Aquilani i Glen Johnson.
Towarzyskie spotkania Liverpool zawalił na całej linii, porażki z Rapidem Wiedeń 1:0, z Espanyolem aż 3:0 no i z Atletico Madryt 2:1, zwycięstwa odnieśli tylko z drużynami zdecydowanie słabszymi. Zapowiada się wyrównane spotkanie, Liverpool jest faworytem bukmacherów, ale ja daję tutaj duże szanse gospodarzom, Tottenham na pewno powalczy o korzystny rezultat. W ubiegłym sezonie Liverpool przegrał na White Hart Lane dwukrotnie, 2:1 w Premiership i 4:2 w Carling Cup, jak będzie tym razem? Początek spotkania w niedzielę o godzinie 17:00.
Moja propozycja: Tottenham lub remis 1,65
No i to by było na tyle, mam nadzieję, że znajdą się osoby, które przeczytają moje analizy dotyczące spotkań pierwszej kolejki Premiership. Z góry przepraszam za błędy, nie sprawdzałem tego co napisałem więc mogą się zdarzyć.