Nie chcę mi się zakładać nowego tematu, ale...
LM i europejska piłka schodzą na psy.
Kasa, kasa i jeszcze raz kasa psuje ten sport.
Przepaść pomiędzy bogatymi, a zwykłymi szaraczkami ligowymi pogłębia się z każdym sezonem.
Skutkuje to tym, że jak tylko jakiś zawodnik pokaże się w przeciętnym klubie, to natychmiast otacza go chmara "meneżerów" i za rok kopie on piłkę na wyspach, bo tam szmalu wbród.
Nie ma mowy o planowaniu drużyny w dłuższej perspektywie, bo na wybijających zawodników zarzucane są sieci i całą robotę trzeba zaczynać od nowa.
Niepotrzebne są takie drużyny jak PSG, które w lidze nie mają z kim rywalizować, a tylko podbierają zawodników innym.
Wcześniej takim klubem była Chelsea, a Romkowi A. nie uśmiecha się już chyba ładować więcej kasy.
Ale dziś w rolę Chelsea wcieliły się oba Manchestery.
Real zawsze do tego grona się zaliczał, a teraz doszlusowała Barcelona, u której posucha wśród wychowanków.
Bayern nie daje rady, choć z reguły zbiera najlepszy niemiecki narybek. Ale to nie wystarcza.
Juve zaś zbiera wybijających się zawodniow grających we Włoszech i "plewy" niechciane przez najbogatszych.
Niektórzy z nich dostają drugie życie.
Od czasu do czasu komuś udaje się wybić, jak np. Borussia, Atletico, a dziś Liverpool i Tottenham.
Borusia została już pogrzebana, czyli sprowadzona do roli średniaka, Atletico nie zawsze nadąża, a losy The Reds i Tottenhamu są przesądzone. Totki skończą się w następnym sezonie, a The Reds pociągną trochę dłużej, ale też warto zwrócić uwagę, że o ile Klopp potrafi wyszukać i wychować sobie zawodników, to równie dobrze potrafi ich zarżnąć. Ze starej ekipy z Dortmundu niekt już nie gra na takim poziomie, nawet Lewy, który ma to szczęście, że w Bayernie jest łatwiej i tak na niego grają. Ale inni, jak np. Mchitarjan, Reus, Kagawa i paru innych znacznie obniżyło loty lub zmaga się z kontuzjami. Podobnie będzie z The Reds, tym bardziej, że na wyspach gra się o wiele pierdołowatych pucharów i żaden organizm nie wytrzyma tego na dłuższą metę.
Podejrzewam zresztą że Klopp za 1-2 lata pojawi się w zamożnym klubie. Zresztą nie tylko on, bo paru zawodnikow także.
Największe ligi są już zamknięte, tylko we Włoszech toczy się walka o mistrza. Gdzie indziej wieje nudą.
Albo jeszcze gorzej. Bo jaka przyjemność oglądać mecze w których bogacz strzela malutkiemu 5 goli, a taki CR7 po strzelonym golu staje w rozkroku, pręży klatę i otwiera ryj! Cieszy się, że małemu kredy się wysypały?
Przecież to totalna żenada. A tym bardziej jak bramka jest po karnym poprzedzonym artystycznym padem!
Może komuś przyjemność to sprawia, tak jak liczenie jakichś idiotycznych rekordów.
Uważam , że w piłce powinno być co rusz coś na kształt salary cup obowiązujego w NBA, koniecznie VAR w każdych liczących się rozgrywkach, obowiązek gry 5 krajowych zawodników w kązdym momencie spotkania i okrojenie ligi mistrzów do mniejszej liczby zespołów.
Bez tego nie tylko wielcy, ale i
średniaki z wysp będą mogły nadal kupować i marnować zawodników z Sevilli, Valencji, Romy, Napoli, Schalke i itp.
No i koniecznie trzeba poprawić sędziowania w
LM i
LE
Np. wczoraj wyleciał z boiska po 10 minutach zawodnik Atletico. Zgoda, pierwszy faul był, może nawet i na kartkę. Ale druża żołta kartka, to jakaś paranoja. Bo Vrsaljko najpierw wybił piłkę, a później nadepnął na stopę rywala. To nawet nie był faul.
Gdyby te dwa przewinienia popełnił zawodnik z innego madryckiego klubu, to w najlpszym wypadku skończyło się to na... reprymendzie.
Pewnie znowu zostanę hejterem, bo kibice pewnego madryckiego klubu mają się z tym dobrze. I z tym co napisałem wyżej.