Siema, w większości się z Tobą zgadzam :spokodfhgfh: Jednak wydaje mi się, że dziś Lee można trochę pokrzyżować plany Murrayowi, Koreańczykowi leży ta nawierzchnia, a Andy przechodził męczarnie z Bjorkmanem... myślę że to jeszcze nie ta forma , która zachwycał jakiś czas temu ;-) Pozdro